Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

KĄPIEL WODNA CZY SŁONECZNA? – PŁYWALNIA LETNIA W PARKU KASPROWICZA

KĄPIEL WODNA CZY SŁONECZNA? – PŁYWALNIA LETNIA W PARKU KASPROWICZA

W ostatni weekend postanowiliśmy przekonać się, jak rzeczywiście przedstawia się sytuacja na Pływalni Letniej w Parku Kasprowicza. Mieszkamy na Łazarzu – czuliśmy się wręcz zobligowani do przyjścia;). Przed wizytą czułam się dobrze przygotowana – uzbroiliście mnie w wiedzę, na jakie kwestie warto zwrócić uwagę. Dzięki:).

Niewątpliwą zaletą tego odkrytego basenu jest niska opłata za wstęp (8 zł za osobę dorosłą, 6 zł – dziecko do 3 lat, młodsze wchodzą bezpłatnie). My pojawiliśmy się przed kasami w niedzielę około godz. 9.30 – zgodnie z przewidywaniami nie było kolejki, a należność uregulowaliśmy kartą. Otrzymaliśmy opaski na rękę uprawniające do korzystania z obiektu przez cały dzień. Mniej więcej o godz. 11.20 widzieliśmy, jak przed kasami utworzyła się dość długa kolejka – stało w niej około 20 rodzin. Gdy jednak wychodziliśmy o 12.00, po tym tłumie nie było już śladu.

Jak oceniam sam obiekt? Pozytywnie:). Zaznaczę to już na wstępie, aby krytyczne uwagi (tak, takie też będą:)), nie przesłoniły głównego wydźwięku.

Obiekt przeszedł gruntowną modernizację, dzięki czemu możemy korzystać z wyposażenia, które jest nowe lub… przynajmniej odnowione;). Do naszej dyspozycji oddano basen pływacki, rekreacyjny ze zjeżdżalnią oraz brodzik dla młodszych dzieci. Wbrew niektórym głosom uważam, że nie jest tam (bardzo) ślisko. Może to kwestia skali, subiektywnych odczuć, doświadczeń – dla nas „przyczepność” była na zadowalającym poziomie;).

Mały Ogr niemal godzinę spędził wyłącznie na zjeżdżalni. Muszę przyznać, że wolę zdecydowanie te, zakończone ślizgiem. W Parku Kasprowicza wpada się jednak do wody. Niestety nie pamiętam dokładnej głębokości tego basenu, ale był to prawdopodobnie 1m. W naszym przypadku, JJ czekał na dole, aby złapać Małego Ogra, gdy ten kończył swój zjazd. Spotkałam się z głosami, że osoby zjeżdżające wpadają na te, które pływają, ponieważ strefa ta nie jest w żaden sposób wydzielona. Na początku było stosunkowo mało osób i ten problem nie był widoczny. Gdy zrobiło się gęściej, ratownicy zajęli miejsce w pobliżu zjeżdżalni, monitorowali sytuację i upominali, aby po zjeździe szybko przemieścić się w głąb basenu.

Muszę przyznać, że pewnym zaskoczeniem była dla mnie niska temperatura wody. Było to szczególnie dotkliwe w brodziku, do którego wybrałyśmy się z Barbie. Być może woda nagrzewa się w trakcie dnia, ale nie wydaje mi się, aby można było uznać tę zmianę za znaczącą, rozwiązującą problem.

Przestrzeń dla maluchów ma urozmaicone wyposażenie, wiele się tam dzieje. Znajdziecie tam różne typy tryskaczy, przelewowe kubełki, pistolety, małą zjeżdżalnię. Zgadzam się z opiniami, że wkroczenie do głębszej części brodzika, czasem niezbędne przy opiece nad dzieckiem, może być dla rodziców średnio przyjemne. Jest lato, to tylko woda, przecież wszyscy mamy na sobie stroje kąpielowe, w strefie tryskaczy… tryska woda – rozumiem te argumenty i… jednocześnie przyznaję, że nie do końca leżało mi uchylanie się przed trzema strumieniami zimnej wody płynącymi z trudnych do przewidzenia kierunków. Zetknęłam też wcześniej z informacją, że w tunelu wykonanym z obręczy ciśnienie było bardzo niskie – potwierdzam, niektóre dysze w ogóle nie działały.

Istotną zaletą tej pływalni jest odnowione zaplecze sanitarne – istnieje możliwość skorzystania z bezpłatnych toalet, przebieralni, pryszniców. Można również pozostawić cenne rzeczy w szatni (wrzucone 2 zł wracają do właściciela po zwolnieniu szafki).

Na miejscu, przy bramie, znajduje się kontener, w którym serwuje się głównie napoje i lody. Odpowiedź na głód stanowią frytki i francuskie hot-dogi. Tutaj również zapłacicie kartą.

Po kąpieli (wodnej lub słonecznej) można skorzystać z toru do street workoutu, boiska do siatkówki plażowej lub miejsca do gry w bule. Myślę, że sprawdzają się również w charakterze piaskownic, ponieważ teren pływalni jest w większości pokryty trawą. I w tym miejscu nasuwa mi pewne spostrzeżenie. Pomimo tego, że pojawiliśmy się na tym obiekcie o wczesnej porze, mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca, w którym chcielibyśmy rozłożyć koc. Wszędzie były drobne śmieci – pety, kapsle, widelczyki, papierki. Wiem, że nie jest łatwo je zebrać, ale z drugiej strony… nie sprawiały wrażenia, jakby leżały tam od kilku dni. Byłoby pewnie łatwiej, gdyby użytkownicy basenu palili papierosy wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych, nie mam też żadnych zastrzeżeń odnośnie ilości koszy na śmieci. Obecność tych małych odpadów nie byłaby może tak odczuwalna, gdyby trawa była… no właśnie.., gdyby po prostu była;). Na razie zrzucam to na karb świeżej inwestycji – pływalnię należało jak najszybciej otworzyć, ostatnie upały spaliły rośliny także na moim balkonie;). Jednocześnie żywię nadzieję, że w przyszłości trawnik będzie tam bardziej zielony i czysty. Również strefie gastro przydałby się mały lifting.

Pobyt na pływalni letniej w Parku Kasprowicza zaliczam zdecydowanie do udanych i na pewno tam wrócimy. Na mapie Poznania przydałoby się więcej obiektów tego typu. Pozytywnie oceniam wysokość opłat za wstęp, możliwość zapłaty kartą, pracę ratowników oraz… baseny, ich wyposażenie (pomimo opisywanych zastrzeżeń:)), zaplecze, udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, kontener z jedzeniem. Liczę na poprawę przestrzeni wokół, na większą dbałość o stan trawników. Mam również nadzieję, że w przyszłości będzie możliwa budowa małej architektury chroniącej przed słońcem.

 

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *