Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

ORIENTUJ SIĘ! – OWIŃSKA

ORIENTUJ SIĘ! – OWIŃSKA

Czy śledzicie prognozy pogody? Tak, wiem, że za oknem jest śnieg, ale zdaje się, że mrozy odpuszczają i wielkimi krokami zbliża się do nas WIOSNA!…Nic mi tak nie poprawia humoru jak spacery wśród zieleni i towarzyszący im szum drzew, śpiew ptaków itd. Ech…:). Pragmatycznie rzecz ujmując – nie ma też prostszego i tańszego sposobu na ogarnięcie naszej młodzieży niż pójście do lasu, parku, na plac zabaw (no chyba, że na trasie jest lodziarnia;)).

Rozmarzyłam się odrobinę… stop!… teraz wymagana jest chwila skupienia. Barbie śpi. To już najwyższy czas na opublikowanie kolejnego wpisu. Jest tylko jeden problem. Ja ostatnio prawie wcale nie wychodzę. Możecie sobie wyobrazić moją frustrację, gdy przygotowuję kolejny PLAN ZAJĘĆ… ale cóż…tak już bywa:). Chora Barbie nie wychodzi. Mama też siedzi w domu, a sporadyczny krótki spacer nie nadaje się na kolejny post. Podobnie jak wizyta w przychodni.

ALE… nie martwcie się. Poradzę sobie. Opowiem Wam o miejscu, które być może kiedyś, jadąc autem, widzieliście z daleka. Dziś pokażę Wam, co straciliście;).

Nigdy nie wiem, jak po takim budującym napięcie wstępie przejść do właściwej treści wpisu. Może kiedyś to się zmieni… tymczasem… poznajcie Park Orientacji Przestrzennej w Owińskach:P.

Miejsce na co dzień służy wychowankom  Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych. Park jest również otwarty dla osób postronnych – w tygodniu można go odwiedzić w godz. 9.00-11.00, w weekend – 10.00-16.00, a w wakacje – w każdy dzień – 9.00-18.00.

Wybraliśmy się tam w październiku 2017 r. i muszę przyznać, że dotarcie do celu, na końcowym odcinku, nie było dla nas najprostszą sprawą. Ostatecznie udało się – zaparkowaliśmy pod kościołem i po przejściu przez bramę, skręciliśmy w lewo. Po wpisaniu się na listę weszliśmy do środka (bez konieczności uiszczania jakiejkolwiek opłaty).

Na początku naszym oczom ukazał się barokowy fragment parku, zadbane alejki, rabatki z kwiatami – idealne miejsce na krótki spacer. Jednak to w głębi znajdowała się część, która wzbudziła nasze największe zainteresowanie – plac zabaw, który oprócz „standardowego”, powtarzalnego wyposażenia,  posiadał kilka dydaktycznych „perełek”, był duży (ok. 3ha) oraz pięknie wkomponowany w zieleń i elementy małej architektury.

Barbie podczas wizyty była zawinięta w chustę, więc niewiele zobaczyła. Teraz tego nie pamiętam, ale jak znam życie, pewnie cały czas spała. A Mały Ogr…? Był zachwycony  – na początku, z powodu natłoku bodźców,  nie wiedział, od której atrakcji zacząć:P. Ostatecznie spędziliśmy tam znacznie więcej czasu niż zakładaliśmy – myślę, że były to dwie/trzy godziny.

Na początku skakał na trampolinach, na dwóch jednocześnie (tak, technicznie jest to wykonalne ;)). W którymś momencie załączył mu się nawet ‚tryb szeryfa’ – „no no no, dziewczynka, no no no” i po prostu przegonił potencjalną towarzyszkę…cóż…

Bardzo podobał mu się wóz strażacki i tyrolka oraz kostka ze splątanymi wewnątrz rurami, do których mógł mówić/krzyczeć. Sporo czasu zajęło mu też przebieganie przez grające klawisze (ich fachowa nazwa to prawdopodobnie ‚karylion ziemny’:)). Na niektóre atrakcje, mimo usilnych próśb, Mały Ogr się nie chciał nawet wejść. Nie musiał – myślę, że był po prostu na nie za mały.

Przypadł mu za to do gustu most zawieszony nad stawem – przebiegł przez niego jakieś 100 razy (być może dorzuciłam kilka razy dla zaokrąglenia;)). Oglądaliśmy też z zaciekawieniem klatki z kurami, królikami.

Starszym dzieciom odwiedzającym ten plac zabaw z pewnością podobają się sznurkowe konstrukcje, ścianka wspinaczkowa, dość wysoka zjeżdżalnia, układy drabinek, kładek itp.

Będąc w parku zastanawiałam się, czy byłoby możliwe zorganizowanie tam rodzinnej plenerowej imprezy – roczku, kolejnych urodzin. Na miejscu nie miałam, kogo spytać, ale z informacji dostępnych w internecie wynika, że jest to do zrobienia (po uprzednim zawiadomieniu, przyniesieniu własnego prowiantu i oczywiście posprzątaniu). Co więcej, zarezerwowanie altany nie wiąże się z żadnymi kosztami.

Nie wiem niestety, jak przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o zaplecze sanitarne. Gdy pojedziemy tam następnym razem, wypytam o wszystkie techniczne kwestie i dokonam małej aktualizacji w tym wpisie.

Ostatecznie udało mi się napisać kilka akapitów. Czuję, że dołączyłam do „sztafety chorobowej” i o następnych wydarzeniach będę pisać z łóżka… Ha ha!, nie dajcie się zwieść – ktoś musi pilnować, żeby Barbie nie nabiła sobie guza. Znowu.

 

LOKALIZACJA na naszej mapie

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *