Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

GDZIE STRUMYK PŁYNIE Z WOLNA – ŻARNOWIEC

GDZIE STRUMYK PŁYNIE Z WOLNA – ŻARNOWIEC

W niedzielę wiedzieliśmy, że nasze plany wyjazdowe nie mogą być zbyt ambitne, obciążające. Musieliśmy rozłożyć siły na cały dzień, więc zaproponowałam krótką wycieczkę do miejsca, na które natrafiłam przypadkiem na Facebooku. Tym razem pojechaliśmy… do Żarnowca w gminie Dopiewo:).

Przed przeprowadzką na Łazarz, właściwie przez większość mojego życia, mieszkałam na południe od Poznania i wydawało mi się, że dość dobrze znam ten obszar oraz jego atrakcje turystyczne. W ostatni weekend uświadomiłam sobie, że… moje rozumowanie pokrywa się z prawdą jedynie połowicznie:) – otóż niewiele wiem o tym, co warto zobaczyć na zachód od drogi krajowej nr 5 :P.

Z góry założyliśmy, że na cały wypad mamy nie więcej niż 3 godziny, więc bez zbędnej zwłoki wpisaliśmy w GPS – ‘Źródełko w Żarnowcu’ i po około 30 minutach dotarliśmy do celu. W tym momencie nasuwa mi się pytanie – czy chcecie odkrywać tę atrakcję tak jak my, bez specjalnego przygotowania i właśnie z tego czerpać przyjemność? Jeśli tak, natychmiast przerwijcie czytanie i po prostu ustalcie, kiedy się tam wybierzecie:).

 

 

Widzę, że lubicie być przygotowani, chcecie poznać moją relację:). Życzę więc miłej dalszej lektury:)

Gdy docieraliśmy do celu, trasa zmieniła się w szutrową. Zostawiliśmy auto na parkingu (nie był zbyt duży) i ruszyliśmy w kierunku Źródełka. To miejsce wręcz stworzone do organizacji pikniku lub ogniska. Znajdowały się tam trzy kamienne kręgi, ławki i strumyk, który wypływał naturalnie ze zbocza wzniesienia. To unikat w skali Wielkopolski. Przyznam, że znacznie bardziej podobał mi się jego górny odcinek, ukryty w lesie, niż ten na polanie. Z drugiej strony – ten zewnętrzny – jest bardziej atrakcyjny dla dzieci. Myślę, że przy innej okazji, w ciepły dzień, spędzimy tu więcej czasu i pozwolę maluchom puścić wodze fantazji:). Na razie ograniczyliśmy się do wielokrotnego, również samodzielnego (!) przeskakiwania na drugi brzeg. Tak… buty były mokre:). Następnie skierowaliśmy się w stronę schodów po prawej stronie, tuż obok ładnej altanki za starą wierzbą. W tym miejscu muszę podkreślić, że właśnie dzięki tym drzewom to miejsce wygląda tak urokliwie.

Wspinanie się po schodach nie było bardzo uciążliwe. Zaskoczyło mnie to, że po dotarciu na miejsce – właściwie… nic nie zobaczyliśmy:P, przynajmniej w okresie letnim ten punkt widokowy nie spełnia swojej funkcji. Poszliśmy więc dalej… i po prostu zaczęliśmy schodzić :P. Na pewnym odcinku nie było schodów i zejście było dość strome.

Nadal mieliśmy sporo czasu, więc pomyśleliśmy, że wybierzemy się na krótki spacer w kierunku rozjazdu – wysepki. Po upływie kilku minut Mały Ogr zaczął naciskać, abyśmy wrócili do auta. Udało nam się go przekonać, aby przejść jeszcze kawałek i zobaczyć, co znajduje się za napotkanymi zabudowaniami. I… jak wielkie było nasze zdziwienie, gdy naszym oczom ukazała się duża ogrodzona przestrzeń z wiatą biesiadną, boiskiem do piłki nożnej, zadbanym placem zabaw, zewnętrzną siłownią, alejkami, nasadzeniami. Później doczytaliśmy, że to obiekt, który powstał, aby zwiększyć potencjał turystyczny Źródełka. To dobrze. Tylko dlaczego nie natrafiliśmy na taką informację już na polance? Jak wiele osób zawróciło i nigdy nie dowiedziało się o istnieniu tego miejsca? Mam nadzieję, że to oznaczenie tam jednak jest…:).

Brakuje mi tam jeszcze jednej strzałki – kierującej nad rzekę Samicę. O jej istnieniu również dowiedzieliśmy się przypadkiem. Gdy wracaliśmy, zaciekawiła nas ścieżka prowadząca do lasu (naprzeciwko źródełka, ale po drugiej stronie drogi). Po przejściu zaledwie kilkunastu metrów naszym oczom ukazał się ciekawy wąwóz. Myślę, że, gdy dzieci podrosną wybierzemy się tam na rajd.

Gdy wsiedliśmy do auta, poprosiłam jeszcze JJ-a, abyśmy sprawdzili trasę przecinającą rzekę. Nie mieliśmy już czasu, aby wysiadać, wypinać dzieci z fotelików etc. Trochę szkoda, bo z okna zobaczyłam malowniczą kamienną kapliczkę.

Ta krótka wycieczka dostarczyła nam wielu wrażeń i zaskoczyła w kilku punktach. Nie wiem, czy nasze wrażenia będą się pokrywać z Waszymi, szczególnie teraz, gdy już uchyliłam rąbka tajemnicy… Przekonamy się!:)

 

Na koniec kwestie techniczne – kontakt w sprawie:

  • organizacji ogniska na polanie – Nadleśnictwo Konstantynowo, tel. 61 81 37 791, 61 81 37 907, e-mail: konstantynowo@poznan.lasy.gov.pl
  • udostępnienia wiaty biesiadnej – opiekun: Pani Maria Michalak, tel. 698 540 208

 

Lokalizacja na naszej mapie

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *