Tag: #lody

Majówka… w Poznaniu? TAK! #2

Majówka… w Poznaniu? TAK! #2

Czas na aktualizację wpisu z propozycjami na weekend majowy. Jeżeli szukacie pomysłów, inspiracji na aktywne spędzenie tego czasu z rodziną, informuję, że ten wpis został przygotowany właśnie z myślą o Was:). W drugiej części tygodnia pogoda być może nie będzie nas rozpieszczać, dlatego podzieliłam lokalizacje 

KĄPIEL WODNA CZY SŁONECZNA? – PŁYWALNIA LETNIA W PARKU KASPROWICZA

KĄPIEL WODNA CZY SŁONECZNA? – PŁYWALNIA LETNIA W PARKU KASPROWICZA

W ostatni weekend postanowiliśmy przekonać się, jak rzeczywiście przedstawia się sytuacja na Pływalni Letniej w Parku Kasprowicza. Mieszkamy na Łazarzu – czuliśmy się wręcz zobligowani do przyjścia;). Przed wizytą czułam się dobrze przygotowana – uzbroiliście mnie w wiedzę, na jakie kwestie warto zwrócić uwagę. Dzięki:).

TU TAMA, TAM TAMA – PLAŻA MIEJSKA W LUBONIU

TU TAMA, TAM TAMA – PLAŻA MIEJSKA W LUBONIU

Za nami kolejna wizyta na plaży miejskiej w Luboniu. Niniejszy post stanowi zapis zarówno zeszłorocznych, jak i dzisiejszych doświadczeń. Postanowiłam go odświeżyć, uzupełnić. Jedno się nie zmieniło – wciąż bardzo lubię to miejsce i na pewno będziemy tutaj wracać:)

Za pierwszym razem pojawiliśmy się w Luboniu bez większego planowania, po zakupach, tak po prostu. Wtedy nie zakładałam, że opracuję na jego temat post (musiałam opisać kilka innych miejsc, które wciąż czekały „w kolejce”), ale po przejrzeniu zdjęć pomyślałam, że jednak warto to zrobić i to… bez zbędnej zwłoki:). Obecnie upały również nie odpuszczają i czuję, że to mój „obowiązek”, aby podzielić się z Wami wiedzą, gdzie można od nich odrobinę odpocząć. Przynajmniej późnym popołudniem;). Continue reading TU TAMA, TAM TAMA – PLAŻA MIEJSKA W LUBONIU

BYŁOBY DŁUŻSZE LATO, GDYBY NIE ZIMA – PARK KASPROWICZA

BYŁOBY DŁUŻSZE LATO, GDYBY NIE ZIMA – PARK KASPROWICZA

Sezon wiosenno-letni można oficjalnie uznać za otwarty. Wprawdzie  aura obecnie nie zachwyca, a na koniec tygodnia zapowiadane jest pogorszenie pogody, ale hasła typu „pogrzeb zimy”, „topienie Marzanny” na tyle mocno zapisały się w mojej pamięci, że kompletnie się tym nie zrażam. To takie ostatnie podrygi,