Nasza zima (nie taka) zła – Borówiecki Ring Rekreacyjny

Nasza zima (nie taka) zła – Borówiecki Ring Rekreacyjny
Dzisiejszy spacer był spontaniczny – mieliśmy umówione odwiedziny u Dziadków i postanowiliśmy wyrwać się gdzieś na godzinę przed spotkaniem. Przypomniałam sobie relację jednej z Czytelniczek❤ i decyzje zapadły dość szybko👍 – wybraliśmy się na pobliski Borówiecki Ring Rekreacyjny.

Mieszkałam w pobliżu pół życia i… nigdy nie odwiedziłam tych okolic. Kładka w zimowej odsłonie, z dość wysokim jak na Głuszynkę poziomem wody, wyglądała bardzo malowniczo. Przejście przez nią było również dość ekscytujące. Z pewnością jeszcze tutaj wrócimy – przeszliśmy zaledwie odcinek samego ringu. Zależało nam na krótkim spacerze – ostatecznie okazało się, że niektóre ścieżki prowadzą jedynie do ambon, więc wypad nieco nam się przedłużył. Przyjemnie było ciągnąć dzieci na sankach, momentami na dość wąskich odcinkach – niewątpliwie miało to swój urok (musieliśmy jednak przy tym uważać na drobne krzewy jeżyn). Gdy prószyło, śnieg opadał z gałęzi…ech… było pięknie!

 

Informacje praktyczne:

 

Dojazd z Poznania do Borówca zajmuje około 25 min.

.

Pozostawiliśmy auto przy ul. Nad Potokiem w Borówcu. Początkowo nie zauważyliśmy ścieżki prowadzącej do kładki – znajduje się mniej więcej w połowie odcinka między zabudowaniami. Po zjeździe z ul. Głównej będziecie ją mieć po prawej stronie. Raczej trudno tutaj o miejsca parkingowe – zostawiliśmy auto przy drodze.

Otrzymałam podpowiedź, że wycieczkę warto rozpocząć w okolicach ul. Głównej – wtedy trasa ma około 7 km. Pokonany ją pewnie na wiosnę i wtedy przekażę więcej szczegółów na jej temat.

W pobliżu znajduje się Makieta w Borówcu. Pisałam o niej w jednym z pierwszych tekstów na blogu;). Zdaje się, że działa również teraz.

Niedaleko kościoła możecie zjechać z górki na sankach

Jeśli chodzi o pokonanie trasy z wózkiem – w tych warunkach trudno to jednoznacznie ocenić. Jest raczej równo, ścieżki zdają się być wystarczająco szerokie. Wyjątek: kładka jest dość wąska(!).

.

 

Daria Panek-Płókarz

Jestem mamą pięcioletniego Gee i trzyletniej Bee. Bliska jest mi idea „dzikich dzieci” – gdy tylko to możliwe, wyruszamy na wycieczkę do lasu:). Lubię tapasy, spływy kajakowe, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. W 2018 roku dodałam do tej listy prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *