NIESAMOWITE PRZYGODY OŚMIU SKARPETEK – JUMP ARENA – GRUNWALD

NIESAMOWITE PRZYGODY OŚMIU SKARPETEK – JUMP ARENA – GRUNWALD

Czas na zapowiadaną relację z Jump Arena – Grunwald:). Muszę przyznać, że pozytywnie zaskoczył mnie Wasz odzew na zapowiedź tego postu na Facebooku. Przypuszczam, że być może, podobnie tak jak my, znaliście wcześniej ten obiekt ze słyszenia, ale zakładaliście, że nie jest stworzony dla maluchów. Nic bardziej mylnego!:) Jump Arena oferuje znacznie więcej niż skoki na trampolinach – stale się rozbudowuje i można tutaj śmiało pojawić się również z najnajami. Więcej, to jedno z niewielu miejsc na mapie Poznania, do którego śmiało możecie się wybrać w pełnym składzie, bez narażania któregokolwiek z członków rodziny na nudę. Dlaczego? O tym kilka słów poniżej:)

Zacznijmy nieszablonowo. Od rodziców. Stosunkowo rzadko odwiedzamy sale zabaw. Z jednej strony doceniam mnogość atrakcji i to, że są dostępne, gdy pogoda nam nie sprzyja, zresztą… nie wszystkie wyglądają tak samo:P. Z drugiej, nie przepadam za głośną muzyką, tłumami, automatami. Jump Arena skupia w sobie najlepsze cechy tego typu obiektów. To duża hala sportowa, w której obecność nawet dużej ilości ludzi nie jest odczuwalna. W tle nie usłyszycie żadnej muzyki. Automaty zlokalizowane są na piętrze, poza zasięgiem wzroku maluchów. Podoba mi się to, ze w przynajmniej kilku miejscach mogliśmy usiąść i przyglądać się bawiącym Barbie i Gee.

Co najbardziej przypadło im do gustu? Zacznijmy od małpiego gaju. Jego rozmiary robią wrażenie, podobnie jak wyposażenie. Nasze dzieci poruszały się po nim samodzielnie, ale osobom będącym tutaj pierwszy raz, z najnajami, zalecałabym wspólne pokonanie trasy, aby przekonać się, czy na niektórych odcinkach nie wymagają asekuracji.

Nasze maluchy sporo czasu spędziły również przy stole z piaskiem, nad którym zawieszono konsolę. Zastosowanie tego rozwiązania umożliwia budowanie animowanych wysp, gór, zatoczek. Uczestnicy zabawy stale zmieniają ich układ, rybki i żółwie reagują na „dotyk”. Pierwszy raz się z czymś takim zetknęłam i byłam pod dużym wrażeniem tej atrakcji.

Barbie i Gee mogli się też wyszaleć do woli na zjeżdżalni w dmuchanym zamku. Napisałabym, że przetestowali każdą możliwą pozycję zjazdową. Gdyby to było:P. Sporo czasu spędzili także w przestrzeni z kolorowymi styropianowymi klockami. Warto zaznaczyć, ze nie ma możliwości burzenia i stawiania na nowo głównej konstrukcji – trudno mi sobie wyobrazić chaos, jaki powstałby podczas realizacji tego ambitnego zadania:). W tym obszarze, wśród kulek, z pewnością najlepiej odnajdują się najnaje (najmłodsze dzieci, które widziałam miały 10-12 miesięcy). W moim odczuciu pewnym minusem może być to, ze nie wszystkie klocki są ze sobą kompatybilne.

Wśród innych atrakcji należy wymienić stoisko z piaskiem, z którego można robić babki, ściana z lego (doceniam fakt, ze zdecydowano się na ujednolicenie kolorystyki klocków), tablice z światłami do trenowania refleksu.

Starsze dzieci mogą zmierzyć się z lękiem wysokości zdobywając kolejne poziomy podniebnych kokonów, wpinając się na ściance lub „skacząc na banana” pod okiem instruktora (płatne dodatkowo 5 zł).

Po przekroczeniu 5 roku życia dziecko zyskuje prawo do wstępu do strefy z trampolinami. My musimy poczekać jeszcze przynajmniej pół roku. Jestem bardzo ciekawa jak Gee się tam odnajdzie:).

W Jump Arenie spędziliśmy około godzinę. Największą trudność stanowiło zachęcenie dzieci do opuszczenia tego miejsca. Jest to część wypadu, która wymaga jeszcze dopracowania;)

Z kwestii technicznych – obiekt, który odwiedziliśmy, znajduje się na ul. Smoluchowskiego. Posiada stosunkowo duży parking, do tej pory nigdy nie mieliśmy problemów z zaparkowaniem, ale w newralgicznych terminach, godzinach, nie można pewnie tego wykluczyć.

Wstęp do STREFY BABY dla dziecka 2-5 lat i 1 opiekuna na 60 minut kosztuje 17 zł, za 120 minut należy zapłacić 27 zł. Za 60-minutowy wstęp do STREFY: BABY + TRAMPOLINY należy zapłacić 24 zł (za bilet ulgowy) oraz 29 zł (normalny). W kasach można uregulować należność kartą. Nie dopatrzyłam się różnicowania cen w poszczególnych godzinach, dniach tygodnia. Pełen cennik znajdziecie tutaj.

Rzeczy pozostawia się w szafkach, jak na basenie. W pobliżu strefy dla najmłodszych znajduje się pokój do opieki nad dzieckiem, w którym w razie konieczności przewiniecie malucha.

Mieliśmy własne napoje, ale kojarzę, ze można je kupić również w obiekcie, podobnie, jak przekąski. Przy następnej wizycie w przyjrzę się bliżej temu tematowi. Istnieje możliwość zorganizowania tutaj urodzin – kąciki dla solenizantów i ich gości znajdują się na piętrze.

And last but not least… Jesteśmy wielkimi fanami antypoślizgowych skarpetek, które tam kupiliśmy:P. Najmniejsze są trochę za duże dla naszej dwuletniej Barbie, ale ostatecznie dają radę. Pierwsze dwie pary mamy od kilku miesięcy i właściwie nic się z nimi nie dzieje, sprawdzają nam się także przy innych okazjach – podczas warsztatów, wypadów do sali zabaw. Ich istotną zaletą jest też niewątpliwie cena – para kosztuje 5 zł. Z naszego ostatniego wypadu wróciliśmy z kolejnymi (tym razem kupiliśmy je również dla siebie:)).

 

Lokalizacja

 

Daria Panek-Płókarz

Jestem mamą czteroletniego Gee i dwuletniej Barbie. Lubię tapasy, piesze wędrówki, spływy kajakowe, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. W 2018 roku dodałam do tej listy prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *