Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

NASZA KAWIARNIA

NASZA KAWIARNIA

Pierwszy raz miałam realne obawy, czy uda mi się opublikować ten post w akceptowalnym terminie. Napiszę więcej… odczuwałam „niemoc twórczą”;), choć miejsce, o którym chcę Wam napisać jest zdecydowanie warte polecenia i opowiedzenie o nim teoretycznie nie powinno było przysporzyć mi żadnych trudności. Z drugiej strony pewnie wiecie, jak to jest, gdy dziecko po tygodniowym pobycie w żłobku (i wcześniejszej dwutygodniowej przerwie) znów wraca z kaszlem do domu… Ech… Byle do wiosny! W końcu to nic poważnego – trzeba się przyzwyczaić, że normą teraz nie są rutynowe działania, tylko ich brak:P.

À propos rutyny… W poprzednią sobotę przełamaliśmy ją i odwiedziliśmy Naszą – kawiarnię na Polance. To nie była moja pierwsza wizyta w tym miejscu. W wakacje, kiedy zajmowałam się młodzieżą w pełnym zakresie godzin (żłobek i przedszkole były zamknięte), Nasza okazała się atrakcyjnym celem wycieczki – znalazłam tam chwilę wytchnienia, udało mi się tam nawet porozmawiać(!) z nowo poznaną mamą. Było to dla mnie cenne doświadczenie także z innego powodu – pierwszy raz odważyłam się na przejażdżkę tramwajem bez JJ-a. Okazało się, że można, da się, potrafię:). Już wtedy wiedziałam, że muszę podzielić się z Wami wiedzą o tej kawiarni, ale nie zebrałam całej wiedzy, niezbędnej do zredagowania tego wpisu. Dziś jest inaczej – zapraszam do Naszej:).

Rodzic i dziecko czują się tutaj swobodnie, tak jakby przybyli z odwiedzinami do mieszkania kogoś znajomego. Nie mówimy tutaj o dużym kąciku dla maluchów – właściwie cały lokal jest dostosowany do ich potrzeb. Na ścianach wiszą tablice manipulacyjne z przyciskami, łańcuchami, kalkulatorem, klawiaturą, materiałami o różnych fakturach (to te wszystkie atrakcje handmade, które zawsze chcieliście wykonać w domu, ale jakoś ostatecznie się nie złożyło;)). Dzieci mogą bawić się dużymi autami, kosiarką, jeździkiem, mają do dyspozycji kilka pudeł z zabawkami, baldachim, długą kuchnię. Mały Ogr i Barbie zainteresowali się także książeczkami – zdecydowanie było z czego wybierać. Zwróciłam także uwagę na kserówki ładnych kwiatowych kolorowanek, naostrzone kredki (niby detale, ale jednak istotne:P). Starsze dzieci z pewnością odnajdą frajdę w bujaniu się w zawieszonych siedziskach-workach. Mam natomiast mieszane uczucia wobec „szelek”, do których można wstawić aspirujące do chodzenia najnaje. Z jednej strony wszystko jest dla ludzi i maluchowi nic się nie stanie, jeśli postoi, pobawi się w nich podczas pobytu w kawiarni, z drugiej żałuję, że są zamontowane tak blisko półki z książkami. Gdyby nie to bezpośrednie sąsiedztwo, wypicie kawy mogłoby się odbyć w dużo zdrowszej, spokojniejszej atmosferze:P. Jeżeli planowalibyście wizytę w Naszej z leżącym, raczkującym maluchem, musicie liczyć się z brakiem dywanu. Starszaki i rodzice mogą wygodnie rozsiąść się na kanapie lub poduchach.

Lubię tę kawiarnię za oryginalny wystrój utrzymany w skandynawskich klimatach. Podoba mi się kuchnia urządzona bezpośrednio za ladą. Zabrakło mi śmiałości, aby ją sfotografować, a szkoda… Tam naprawdę się gotuje, można podejrzeć, jak wypiekają się muffinki, za plecami obsługi znajduje się piekarnik. Jeżeli chodzi o menu – zmienia się sezonowo, nie znajdziecie tutaj typowych dań obiadowych. Możecie zamówić bajgle, tosty, owsianki, ciasta, tarty, gofry. Podczas naszej wizyty wybrałam bajgla a la españa oraz grzane wino i nie wnoszę żadnych zastrzeżeń:P. Mam ogromną słabość do chorizo. Myślę jednak, że gofr Małego Ogra mógłby być mniej suchy, wypieczony. Żeby nie było – i tak go zjadł:P. I sam, nieproszony, wybrał się z talerzem do kuchni, aby poprosić o cukier puder (sic!). Widać, że mu tez udzieliła się domowa atmosfera, która tam panowała. Myślę, że warto dodać, że serwuje się tutaj dobrą kawę. Piłam tez tutaj latem pyszną lemoniadę różaną(?) – mam dobrą pamięć, ale krótką:P.

W Naszej organizowane są wydarzenia dla dzieci (przykładowo jutro odbędą się Mikołajki) oraz cykliczne warsztaty – pełne zestawienie znajdziecie poniżej:

 

 

My uczestniczyliśmy kiedyś w plenerowych zajęciach Get Dirty – byliśmy bardzo zadowoleni:). Pełną relację znajdziecie tutaj.

Jak można dostać się do Naszej? Możecie przyjechać tramwajem (przystanek: Polanka) lub dojechać autem, choć znalezienie miejsca parkingowego w pobliżu kawiarni, w newralgicznych godzinach, może stanowić pewne wyzwanie. Lokal jest zamknięty w poniedziałki, działa w godz. 10.00-19.00, przed przyjazdem warto zadzwonić, aby upewnić się, czy nie natrafimy na warsztaty, rezerwację.

Nasza posiada liczne udogodnienia dla rodzin z dziećmi – dysponuje czterema krzesełkami do karmienia, przewijakiem w toalecie, podestami, nakładką na toaletę. Można tutaj także kupić zabawki, ubranka handmade, kombinezony Get Dirty.

 

Lokalizacja na naszej mapie

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *