Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

MORSKIE OPOWIEŚCI – OKRĘT NAD JEZIOREM MALTAŃSKIM

MORSKIE OPOWIEŚCI – OKRĘT NAD JEZIOREM MALTAŃSKIM

Kilka dni temu odwiedziliśmy plac zabaw nad Jeziorem Maltańskim. Nasza ciekawość była tym większa, że wielu rodzicom udało się odwiedzić to miejsce przed nami, zdawali nam relacje… Nie mogłam się doczekać, tym bardziej, że Mały Ogr jest wkręcony w pirackie klimaty:). Na początku przeszkodą była pogoda, później przeziębienie Barbie. Nareszcie udało się! Dotarliśmy… Ahoj!

Po kolei. Opanujmy ekscytację;) – na początek kwestie techniczne – jak można tam dotrzeć, gdzie zostawić samochód? Wskazuję kilka opcji: można zatrzymać się na bezpłatnym parkingu na ulicy Termalnej (za torami Maltanki) lub zdecydować się na płatne miejsca za szlabanami (jeżeli nie będziecie dysponować gotówką, bankomat znajduje się przed Termami Maltańskimi, w kasach możecie rozmienić pieniądze – automat parkingowy przyjmuje banknoty poniżej 50zł) . Można również zdecydować się na dojazd rowerem i połączyć wizytę na placu zabaw z przejażdżką wokół jeziora lub w okresie letnim podjechać Maltanką.

Dlaczego uważam ten plac zabaw za wart odwiedzenia?

Zaczynając od najbardziej ogólnych kwestii – doceniam go za ładne otoczenie i atrakcje w jednej – pirackiej/morskiej stylistyce – znajdziecie tutaj okręty, palmy, konika morskiego, kule armatnie (?), „bocianie gniazdo”, piasek.

Postawiono także na oryginalne wyposażenie. Najbardziej widocznym, charakterystycznym jego punktem jest oczywiście duży okręt. Podobały mi się zjeżdżalnie, które z niego wyprowadzono, fakt, że były miejscami przezroczyste. Jednocześnie nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nie wykorzystano w pełni jego potencjału – wewnątrz mogłoby się dziać trochę więcej;).

Do gustu przypadła mi także taśma, na której maluchy mogą rozwijać zmysł równowagi. JJ spędził natomiast sporo czasu na huśtawce, na której bujał się z naszą młodzieżą. To idealne rozwiązanie dla rodziców z dwójką dzieci. Z dzisiejszej perspektywy zastanawiam się, czy równie dobrze bawiłyby się na niej nowo poznane dzieci, w różnym wieku, zajmujące ją z opóźnieniem. Z drugiej strony nie jest to jedyna atrakcja, z której maluchy korzystają wspólnie (np. ważki, karuzele) i zazwyczaj obywa się bez (większych) afer;).

Zainstalowana tam tyrolka przypomina mały rollercoaster i dzieci ustawiały się w kolejce, aby móc na niej zjechać. Obserwowanie poważnych, pełnych skupienia min maluchów dostarczało mi sporo radości. W praktyce zjazd kończył się mniej więcej w połowie długości prowadnicy. Później siedzisko należało doprowadzić do platformy. W mojej ocenie czynność ta wymaga przyłożenia zbyt dużej siły – myślę, że ruch tyrolki powinien być bardziej płynny. Znajomi rodzice odebrali to jako celowy zabieg, niezbędny dla wyhamowania we właściwym momencie i… nie rozumieli moich zarzutów:). Czuję, że muszę jeszcze raz przetestować tę atrakcję – może po prostu szukam mocniejszych wrażeń dla Małego Ogra;).

Czy na placu zabaw zainstalowano jakieś atrakcje dla najnajów? Większość wyposażania stworzonego z myślą o nich, znajduje się w górnej części, na której dzieci mogą pobawić się na kiwakach, pobujać z rodzicem na „bocianim gnieździe”. Podoba mi się niska zjeżdżalnia, która zamiast schodów miała „skałki”. W dolnej części najmłodsze dzieci mogą zainteresować się kolorowymi,  obracającymi się kulami, wspomnianą wcześniej huśtawką oraz karuzelą (ciekawszą niż ta z ławką i oparciem wokół, ale z drugiej strony – nieco bardziej niebezpieczną). Na tym placu zabaw nie wydzielono odrębnej piaskownicy. Wizyta z najnajem na okręcie jest możliwa, należy jednak uważać na zjeżdżalnie i zejścia z pokładu.

Ogólnie bardzo pozytywnie oceniam to miejsce. Gdybym jednak miała wymienić minusy, wskazałabym zapewne małą ilość ławek (tak, wiem – na plac zabaw przychodzi się, aby aktywnie spędzić czas z dzieckiem, a nie odpoczywać;)). Z drugiej strony, gdyby było więcej miejsc do siedzenia, byłoby jeszcze łatwiej stracić dziecko z oczu;).

W okresie letnim nie ma co liczyć na cień – w pobliżu nie rosną żadne wysokie drzewa. Na korzyść tego placu zabaw przemawia lekko zróżnicowana rzeźba terenu oraz częściowe obsianie go trawą. Mam niestety wątpliwości, czy uda się jej przetrwać – nie wszyscy stosują się do nakazów na tabliczkach o szanowaniu zieleni:/.

Jeżeli zgłodniejecie możecie wybrać się na Termy i/lub skorzystać ze znajdujących się tam toalet – należy jednak zaznaczyć, że plac zabaw nie jest zlokalizowany w  bezpośrednim sąsiedztwie basenu.

 

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *