Dowiedz się, dokąd warto wybrać się z dziećmi!

WĘŻE W LODZIARNI

WĘŻE W LODZIARNI

Nadal walczę ze stroną, by nadać jej akceptowalny;) kształt. Po kilku dniach zmagań czuję, że należy mi się chwila odpoczynku. Budujące jest to, że okazało się, że mam wokół siebie przynajmniej kilka osób, które są gotowe mi pomóc. Tak po prostu. Gdyby miało to w którymś momencie niewystarczająco wybrzmieć – już teraz dziękuję:).

Tymczasem prace remontowe w mieszkaniu trwają w najlepsze. Przez następne dwa tygodnie (miesiąc?) będziemy poza Poznaniem. Trudno o lepszą okazję do zapoznania się z atrakcjami w okolicach Kórnika i … oczywiście do odwiedzenia rodziny :P. Mój przenikliwy umysł podpowiedział mi, że być może to przeczytacie;).

Dostałam od JJ-a dyspensę na jeszcze jeden wieczór – od jutra zapamiętale szukam lamp do kuchni i łazienki. Obiecuję. Tymczasem pozwolę sobie napisać o odkrytej niedawno kawiarni – MaDy LoDy.

Wiedziałam o jej istnieniu już wcześniej, ale jest nieco odsunięta od kórnickiej promenady i tak jakoś…nie złożyło się:). Dziś wiem, że wiele nas ominęło. Mogłam tam chociażby świętować roczek mojej chrześniaczki, gdy pojawiłam się na jej imprezie z tygodniowym wyprzedzeniem (”jak to? jesteśmy pierwsi? Dziadkowie jeszcze nie przyjechali?”:P).

Dlaczego warto wybrać się do MaDy LoDy z dziećmi? Przede wszystkim dlatego, że myśli się tu poważnie o ich potrzebach. Kącik dla maluchów ma dość bogate „wyposażenie”. Mnie i Małemu Ogrowi najbardziej spodobał się pojemnik z wężami, żukami, pasikonikami, mrówkami, pająkami, etc. W domu ich nie ma, nie kupię mu, bo się brzydzę (sic!) – niech więc korzysta;).

Jeśli pojawicie się tutaj z niemowlęciem i zajdzie konieczność jej/jego przewinięcia, nie będzie z tym najmniejszego problemu. W łazience jest przewijak i uwaga! – mokre, suche chusteczki, puder, krem, podkład. W razie awarii dostaniecie nawet pieluszkę. Starsze dzieci mogą skorzystać z nakładki na toaletę i podestu przydatnego podczas mycia rąk.

W trakcie naszej wizyty zimowa aura niekoniecznie sprzyjała zajadaniu się lodami. Mały Ogr na pewno by tego chciał, ale nawet nie sprawdziliśmy takiej możliwości – nie minęło zbyt wiele czasu od ostatniej infekcji, a ja chcę by to „okno chorobowe”;) trwało jak najdłużej. Wzięliśmy koktajl, lemoniadę, kawę i dwa kawałki ciasta (ich własnego wypieku) …MMMmmmmMMMM… Mały Ogr zamiast słodkości chciał zjeść (jak zwykle) pierogi ruskie, ale tych akurat nie było. W MaDy LoDy proponują wiele innych ciekawych smaków, ale z Małym Ogrem się w tej kwestii nie dyskutuje.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi kolejny „lokalowy” wpis. Następny będzie mieć inny charakter. Już wkrótce. Obiecuję. Ale rozumiecie…najpierw lampy :P.

 

LOKALIZACJA na naszej mapie

 

Daria Panek-Płókarz

Mama Małego Ogra i Barbie. Lubi tapasy, piesze wędrówki, Iris Apfel i Suwalski Park Krajobrazowy. Od jakiegoś czasu również prowadzenie bloga;). Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, zachęcam również do obserwowania Poznańskiej Spacerówki na Facebooku i Instagramie:).



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *